Hiroshima, Japan
Wojna na Pacyfiku.
W początkowej fazie wojny na Pacyfiku, Japonia miała sporą przewagę. W grudniu 1941 roku Japończycy zajęli Półwysep Malajski i zaatakowali bazę wojskową w Pearl Harbor. Jednak od połowy 1942 roku, szala przewagi zaczęła przechylać się w drugą stronę.
Bomba atomowa.
W czerwcu 1942 roku Stany Zjednoczone uruchomiły ściśle tajny program rozwoju bomby atomowej, który później stał się znany jako Manhattan Project.
W miarę postępu prac, Stany Zjednoczone zaczęły badać użycie bomby przeciwko Japonii. Miasta docelowe zostały wybrane na podstawie wielkości i innych czynników, w tym topografii, która zwiększyłaby zniszczenia.
Początkowo brano pod uwagę następujące miasta: Hiroszima, Kokura, Niigata oraz Nagasaki.
Stany Zjednoczone wierzyły, że zakończenie wojny bombardowaniem atomowym pomoże zapobiec rozszerzeniu strefy wpływów Związku Radzieckiego. Pomogłoby to także rządowi USA w uzasadnieniu przed Amerykanami ogromnych kosztów opracowania bomby atomowej.
Po przeprowadzeniu testu w lipcu 1945 roku, Stany Zjednoczone zrzuciły pierwszą na świecie bojową bombę atomową. Spadła na Hiroszimę 6 sierpnia 1945 roku, o godzinie 8:15.
Trzy dni później, 9 sierpnia o 11:02 zrzucono drugą bombę atomową, na Nagasaki.
Little Boy and Fat Man.
Bomba zrzucona na Hiroszimę była długa na ok. 3 metry, a jej średnica wynosiła 0.7 metra. Ważyła 4 tony. Jako że była długa i wąska, początkowo nazywaną ją „Thin Man”. Wraz z rozbudową, bomba została jednak skrócona, a jej nazwę zmieniono na „Little Boy”.
Bomba zrzucona na Nagasaki nosiła nazwę „Fat Man”.
Materiałem rozszczepialnym do bomby w Hiroszimie był uran – 235. Wewnątrz bomby wzbogacony uran został podzielony na dwie części, obie mniejsze od masy krytycznej. Aby wywołać eksplozję atomową, chemiczny materiał wybuchowy wtłoczył jeden element w drugi, natychmiast tworząc nadkrytyczną masę, która spowodowała reakcję łańcuchową. Energia uwolniona podczas eksplozji tej bomby atomowej była równoważna 16 kilotonom trotylu.
Materiałem rozszczepialnym do bomby w Nagasaki był pluton – 239. Rdzeń plutonowy został podzielony na dwie półkule, każda o masie mniejszej niż krytyczna, otoczone ładunkami wybuchowymi.
Te ładunki chemiczne skompresowały pluton w jedną, niezwykle gęstą masę nadkrytyczną. Energia uwolniona przez tę bombę była równoważna 21 kilotonom trotylu.
Eksplozja.
Bomba atomowa w Hiroszimie eksplodowała ok. 600 metrów nad miastem. W momencie eksplozji, potężne ciepło i promieniowanie zostały uwolnione z podmuchem, który przetoczył się przez miasto. Praktycznie całe miasto ucierpiało; niezliczona liczba mieszkańców zmarła z powodu strasznych oparzeń i obrażeń. Promieniowanie przechodziło przez budynki i ludzkie ciała, powodując poważne szkody i dziesiątki lat cierpienia.
Promieniowanie.
Ogromne dawki promieniowania wnikają głęboko w ludzkie ciała, uszkadzając komórki i wywołując choroby.
Nuklearna reakcja łańcuchowa, która spowodowała wybuch bomby, trwała tylko jedną milionową sekundy. Promieniowanie uwolnione od początku reakcji łańcuchowej do jednej minuty po wybuchu, nazywane jest „promieniowaniem początkowym”. Nawet w odległości jednego kilometra od hipocentrum, to początkowe promieniowanie wystarczyło, aby zabić ostrym zatruciem popromiennym. Po bombardowaniu, na ziemi pozostało „promieniowanie resztkowe”. W ten sposób, promieniowanie zaszkodziło nawet ludziom, którzy nie byli bezpośrednio narażeni, ale przybyli do Hiroszimy później.
Skutki promieniowania niekoniecznie ujawniają się natychmiast po eksplozji. Mogą powodować białaczkę, raka i inne zaburzenia, które pojawiają się lata lub dekady później.
Nawet dzisiaj nasze rozumienie skutków promieniowania jest dalekie od pełnego. Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi i wymaga dalszych badań.
Ocaleni.
Trudno w to uwierzyć, ale w Hiroszimie wciąż są osoby, które przeżyły bombardowanie.
Bodajże w naszym hostelu, wpadła mi w ręce ulotka, która zapraszała na cykliczne spotkania z ocalonymi, podczas których opowiadają oni o swoich przeżyciach.
Co więcej, podczas naszej wizyty pod A – bomb Dome, mieliśmy okazję poznać jedną z tych osób.
Mito Kosei i historia jego rodziny.
Mito Kosei jest stałym bywalcem pod A – bomb Dome, gdzie opowiada historię swojej rodziny.
Sam siebie też nazywa ocalonym, chociaż jego wiek na to nie wskazuje. W rzeczywistości, prawdziwą ocaloną jest jego matka, która w dniu wybuchu była z nim w czwartym miesiącu ciąży.
Podczas eksplozji znajdowała się w pewnej odległości od miasta, ale trzy dni później przybyła do centrum Hiroszimy, żeby zobaczyć co się stało z jej domem.
W 1992 roku zdiagnozowano u niej raka pęcherza, ale całkowicie pokonała chorobę. Czternaście lat później przykuło ją do łóżka na pół roku, kiedy to w ogóle nie mogła wstawać ani chodzić. Teraz jednak jest zdrowa i dalej mieszka ze swoim synem, co moim zdaniem jest niesamowite. Kobieta niezniszczalna.
Ojciec naszego rozmówcy w chwili wybuchu znajdował się w szkole oddalonej o 3 km od hipocentrum i został tam przez dwa dni, szukając swoich uczniów.
Nie doświadczył fizycznych problemów, ale z powodu traumy nie był w stanie mówić o tamtych wydarzeniach. Zmarł w 2001 roku, w wieku 93 lat.
Dziadek Mito Kosei w chwili wybuchu znajdował się zaledwie 600 m od hipocentrum i został uwięziony pod gruzami domu. Na szczęście udało się go wyciągnąć, zanim wybuchł pożar i jeszcze przed nocą wrócił do domu.
10 dni później, na jego ciele pojawiły się fioletowe plamki, a on zaczął tracić siły. Miał też biegunkę i wymiotował czarną krwią. Później przestał jeść i mówić. Zmarł niecały miesiąc po eksplozji, 3 września 1945 roku, w wieku 52 lat.
Mito Kosei jest ocalonym in – utero. Jak mówi, w dzieciństwie był bardzo chorowity i cierpiał na różne choroby zakaźne, prawdopodobnie z powodu osłabionego systemu immunologicznego.
Teraz dzieli się swoją historią z turystami i przechodniami, każdym, kto zatrzyma się pod dome na dłużej.
Ma ze sobą foldery, w których przeczytamy o jego rodzinie, a także o historii, bombach, chorobach i ofiarach.
Sadako i jej żurawie.
Sadako, mała dziewczynka, o której wspomniałam powyżej, w chwili eksplozji była w swoim domu, ok. 1.6 km od strefy zero. Wybuch wyrzucił ją przez okno i matka wybiegła jej szukać, sądząc, że pewnie nie żyje.
Dziewczynka przeżyła, ale w 1954 roku zaczęła mieć opuchliznę na szyi i za uszami, a w 1955 roku na jej nogach pojawiły się fioletowe plamki.
Niedługo później zdiagnozowano u niej białaczkę, jednocześnie dając jej rok życia.
W pierwszych latach po bombie atomowej, zanotowano znaczny wzrost zachorowań na białaczkę, zwłaszcza u dzieci. Szybko stało się jasne, że ma to związek z promieniowaniem.
3 sierpnia 1955 roku, Sadako odwiedziła w szpitalu przyjaciółka, Chizuko Hamamoto, która złożyła dla niej żurawia ze złotego kawałka papieru. Według starej japońskiej opowieści, życzenie każdego, kto złoży 1000 żurawi origami zostanie spełnione przez bogów.
Według jednej wersji, Sadako zdążyła złożyć 644 żurawie przed śmiercią, a jej koleżanki i koledzy ze szkoły, złożyli resztę i pochowali ją z nimi.
Według innej wersji, Sadako udało się złożyć 1000 żurawi przed końcem sierpnia 1955 roku, a później kontynuowała pracę.
Miała na to mnóstwo czasu, ale brakowało jej papieru, więc korzystała z opakowań po lekarstwach i tego, co udało jej się znaleźć. Podobno chodziła do pokoi innych pacjentów po papier z prezentów, jakie otrzymywali. Chizuko też przynosiła jej papier, ze szkoły.
Niestety podczas pobytu w szpitalu, jej stan stale się pogarszał. W połowie października spuchła jej lewa noga i zrobiła się purpurowa. Rodzina próbowała przekonać ją, aby coś zjadła, a gdy poprosiła o ryż i herbatę, powiedziała: „Jest smaczne”. To były jej ostatnie słowa. Otoczona przez rodzinę, zmarła 25 października 1955 roku, w wieku 12 lat.
Jej historia służy za inspirację i jest znana na całym świecie.
Podejście Japończyków.
To, co zaskoczyło mnie bodaj najbardziej, to podejście Japończyków do tematu. Otóż spodziewałabym się, że za śmierć tak wielu swoich rodaków, będą winić przede wszystkim Amerykę.
Otóż nie. Można usłyszeć naprawdę wiele głosów, które za bombę obwiniają przede wszystkim Japończyków, a dokładnie władze, które chciały walczyć do końca, pomimo braku jakichkolwiek szans na zwycięstwo. W ten sposób poświęcili życie swoich obywateli dla celu, który nigdy nie został osiągnięty.
Wspomnienie nagrania, na którym zobaczyłam starszą kobietę, która bardzo spokojnym głosem mówi, że nie rozumie, dlaczego Japonia tak długo czekała z kapitulacją, pozostanie ze mną już na zawsze. Tak strasznie żal tych ludzi, którzy stracili swoje dzieci, mężów, żony lub innych członków rodziny, a co gorsza, w wielu przypadkach musieli patrzeć jak ich najbliżsi umierają w mękach całymi tygodniami.