Yogyakarta, Indonesia
Jl. Malioboro – zawsze zatłoczona i głośna główna ulica handlowa miasta. Dla niektórych wątpliwa atrakcja, ale nie przejść się nią to jak być w Łodzi i nie wybrać się na Piotrkowską. Znajduje się tu m.in. idealny na zakupy pamiątek sklep Mirota Batik (otwarty do 21:30), cała ulica to właściwie jeden wielki bazar, polecany poszukiwaczom suwenirów dla babci, cioci i kolegów z pracy – tak, są tu i breloczki, i batiki, i drewniane figurki penisów, czego dusza zapragnie! Wieczorami atmosferę podkręcają młodzi chłopcy grający na angklungach (bambusowych instrumentach). Odradzam jedzenie czegokolwiek na tej ulicy – jest raczej drogo i mało smacznie. Lepiej poszukać czegoś w uliczkach od niej odchodzących
Pasar Beringharjo – jeśli kto przybywa do Azji po raz pierwszy, polecam odwiedzić ten bazar. Największy w mieście i czynny najdłużej (bo aż do 16-17, gdy większość zamyka się ok. 10 rano). W trzech wielkich budynkach znajdziecie wciąż półżywe kurczaki i krewetki, egzotyczne owoce, przyprawy, batiki, rattany, wyroby z bambusa itepe itede. Lokalny folklor w pełnej krasie. Mimo, że wydaje się turystyczny, zakupy robią tu głównie miejscowi. Targować się oczywiście trzeba mocno – i to dotyczy także Indonezyjczyków!